O mnie

Wierzę w to, żeby móc odnaleźć i realizować swój wyższy sens i wnosić pozytywny wkład do swojego otoczenia, tak organizacje, jak i ludzie muszą mieć do tego warunki. Warunki zarówno finansowe, jak i kulturowe.
Zdrowe organizacje, które cieszą się wewnętrznym i rynkowym dopasowaniem, są w stanie sprawnie zarabiać, tworząc nadwyżkę pozwalającą na pogłębianie swojego dobrostanu, wartości i potencjału komercyjnego.
Moim celem i sensem jest dostarczanie narzędzi i perspektyw, które pozwolą przywódcom zmierzyć się ze złożonością i wyzwaniami stojącymi przed nimi jako ludźmi, profesjonalistami oraz mieszkańcami globalizującego się świata.

O mnie

Wierzę w to, żeby móc odnaleźć i realizować swój wyższy sens i wnosić pozytywny wkład do swojego otoczenia, tak organizacje, jak i ludzie muszą mieć do tego warunki. Warunki zarówno finansowe, jak i kulturowe.
Zdrowe organizacje, które cieszą się wewnętrznym i rynkowym dopasowaniem, są w stanie sprawnie zarabiać, tworząc nadwyżkę pozwalającą na pogłębianie swojego dobrostanu, wartości i potencjału komercyjnego.
Moim celem i sensem jest dostarczanie narzędzi i perspektyw, które pozwolą przywódcom zmierzyć się ze złożonością i wyzwaniami stojącymi przed nimi jako ludźmi, profesjonalistami oraz mieszkańcami globalizującego się świata.

Kim jestem i co wpłynęło na to, co robię

Witaj! Bardzo mi miło, że odwiedziłeś moje miejsce w Internecie. Cieszy mnie to, że interesujesz się nowoczesnymi rozwiązanymi, które można stosować w przywództwie i zarządzaniu. Dla mnie są one przede wszystkim środkiem do tworzenia bardziej harmonijnych i sprawnych organizacji, które potrafią stopniowo spełniać potrzeby coraz szerszych kręgów ich uczestników oraz osób z nimi powiązanych. Na tej stronie mam przyjemność przedstawić Ci się bliżej oraz opowiedzieć, co kształtowało moje myślenie o biznesie – i nie tylko.

Jestem Polakiem

Mój kraj, jego historia i zamieszkujący go ludzie są dla mnie nieustającym źródłem wyzwań, inspiracji, radości i dumy. Widzę w Polakach wiele pasji, ale jednocześnie wiele frustracji. To motywuje mnie do zadawania sobie pytań i szukania środków umożliwiających pełniejszą realizacji tego potencjału.

Czuję się związany z ziemią, na której przez wiele lat nasza energia twórcza nie miała szans na swobodną realizację. Czas ten przeszedł do historii, czyniąc nasz kraj wyjątkowo atrakcyjnym miejscem do działania i życia.

Jestem przedsiębiorcą w branży gier komputerowych

Z przedsiębiorczością jestem związany od zawsze. Swoją pierwszą firmę, o nazwie Codeminion, założyłem wraz z Maciejem Biedrzyckim – przyjacielem ze szkolnych lat. Zrobiliśmy to jeszcze w trakcie studiów w Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych. Firma zrodziła się z naszych wieloletnich marzeń i pasji: programowaliśmy gry komputerowe. Nasze gry były jak na tamte czasy nietypowe, bo głównie dla kobiet. Później ten segment rynku został nazwany „grami Casual”. Nasza firma odniosła duży sukces finansowy, jednak przez długi czas jako właściciele zmagaliśmy z kwestiami sensu i wizji, zarówno na dalszy jej rozwój, jak i w odniesieniu do budowania zespołu i kultury organizacji. Ostatecznie po latach działalności postanowiliśmy ją zakończyć.

W międzyczasie wraz z paroma zapaleńcami powołałem do życia eksperymentalny projekt pod szyldem „EEPIC Group”. Był to rewolucyjny pomysł tworzenia firm z branży gier komputerowych i pokrewnych. Nowatorskość pomysłu polegała na próbie tworzenia ekosystemu współpracujących ze sobą organizacji, gdzie panowałby wysoki poziom autonomii, a ludzie mogliby funkcjonować z większym zaangażowaniem, pokazując całą swoją osobowość w pracy. Niestety pomimo szczerych chęci i posiadania środków finansowych projekt zakończył się niepowodzeniem, a także chaosem i licznymi nieporozumieniami. Brak przygotowania, precyzji oraz narzędzi mogących umożliwić zrealizowanie tej wizji znacząco wpłynął na moją chęć poszukiwania rozwiązań, które mogłyby uczynić podobną koncepcję możliwą i zrównoważoną.

Aktualnie jestem obecny w branży gier komputerowych w roli współzałożyciela i anioła biznesu w Crunching Koalas Sp. z o.o. To firma o ugruntowanej pozycji na rynku, zajmująca się konwersją gier na różne platformy sprzętowe (m.in. dla 11 bit studios i CD Projekt RED) oraz wydawaniem gier niezależnych twórców. Moją główną rolą jest rozwijanie zarządu i praca z przywództwem organizacji w celu zapewnienia jej bezpieczeństwa i dobrych perspektyw rozwoju. Bardzo mi zależy na wdrożeniu wniosków, które wyciągnąłem z poprzednich doświadczeń.

Jestem sukcesorem i właścicielem biznesu rodzinnego

Trudno mówić o inspiracjach i wpływie na życie bez wspominania o rodzinie.

Przedsiębiorczość jest czymś, czego uczyłem się od taty, który swoją firmę założył niedługo po moim urodzeniu. Tata jest elektronikiem i szybko przeszedł od funkcji technicznych do biznesu, powołując do życia VOLTA Sp. z o.o. To firma dystrybucyjna z zakresu systemów zabezpieczeń, takich jak alarmy, telewizja przemysłowa czy systemy pożarowe.

W kwestii szybkiego przejścia od zadań technicznych do biznesowych podzieliłem los taty. Niedługo po studiach informatycznych zostałem absolwentem łączonego programu Executive MBA Uniwersytetu Warszawskiego i University of Illinois. Wiedziałem, że kiedyś będę potrzebował tej wiedzy, aby móc świadomie podejmować decyzje w rodzinnej firmie. Sam okres nauki był dla mnie czasem iście magicznym. Poznałem wówczas wielu wspaniałych ludzi, z którymi mam kontakt po dziś dzień. Niezwykle zaangażowana kadra wykładowców z USA i z Polski wprowadzała naszą grupę w nowoczesne (na tamte czasy) podejście do prowadzenia biznesu. Do dziś pozostaję od wrażeniem prof. Krzysztofa Obłója i jego zajęć z zarządzania strategicznego. Z kolei prof. Robert Rządca doskonale wprowadzał nas w arkana negocjacji podpartej metodami mediacji prof. Williama Ury’ego z Harvard Negotiation Project. Zajęcia z przywództwa prof. Mike’a Pratta oraz z marketingu zorientowanego na rozwiązania prowadzone przez prof. Kenta Monroe są ze mną do dziś.

Teoria zarządzania dużym biznesem o zachodniej mentalności rozbiła się o praktykę i rzeczywistość polskiej firmy rodzinnej. Przede mną stały zupełnie inne wyzwania niż te, na które byłem przygotowany. Rodzina to nie korporacja, polscy współpracownicy to nie twórcy gier komputerowych ani nowojorscy yuppie. Okres mojego wdrażania się w firmę rodzinną był trudny pod tym względem, że potrzebowałem zejść na ziemię, porzucić wiele swoich wyobrażeń i otworzyć się na zrozumienie rynku i organizacji takimi, jakimi są teraz, bez patrzeć na nie wyłącznie przez pryzmat swoich dążeń i wizji. Kiedy zdołałem trochę wyhamować, proces sukcesji biznesowej mógł rozpocząć się na dobre.

Po kilku latach pracy jako członek zarządu podjąłem decyzję o sukcesji menedżerskiej dla naszej firmy rodzinnej. Obecnie jestem przewodniczącym Rady Nadzorczej w spółce VOLTA, a zarząd składa się z profesjonalnych menedżerów, niebędących członkami rodziny. Tata cieszy się swobodą i czasem z bliskimi na swojej emeryturze, nie piastując funkcji w żadnym z organów spółki. Kilka lat dobrych wyników i rosnącej liczby projektów modernizacyjnych utwierdza mnie w przekonaniu o słuszności tej decyzji.

Obecnie w VOLCIE, podobnie jak w Crunching Koalas, oprócz funkcji właścicielskich, pełnię rolę wewnętrznego coacha, który wspiera zarząd oraz poszczególnych członków organizacji w rozwoju ich samych oraz struktur organizacji. Nie jestem w stanie oddać skali zaangażowania i wysiłku związanego z wychodzeniem poza własne ograniczenia, które było potrzebne do finalizacji naszego procesu sukcesji. Cieszę się, że miałem narzędzia, które wspierały mnie w tym procesie. Narzędzia, którymi chętnie podzielę się także z Tobą. Mam okazję dzielić się swoimi doświadczeniami między innymi poprzez członkostwo w Stowarzyszeniu Inicjatywa Firm Rodzinnych. IFR organizuje spotkania mentoringowe oraz konferencje, w których biorę udział jako prelegent.

Jestem coachem i trenerem

Dzielenie się doświadczeniami z innymi i wspieranie ludzi, zespołów oraz organizacji w odkrywaniu i realizacji ich potencjału zawsze było dla mnie ważne. Jako właściciel paru firm czułem oczywistą chęć rozwijania ich w najlepszy możliwy sposób. Dla mnie „najlepszy możliwy sposób” to taki, który uwzględnia perspektywę wielu lat oraz bierze pod uwagę rzeczywistość, czyli zarówno możliwości, jak i ograniczenia na drodze do zrównoważonego rozwoju. Wiedziałem też, że człowiek to najlepsza inwestycja i że przyjdzie mi często pracować z ludźmi ode mnie mądrzejszymi i sprawniejszymi w różnych aspektach prowadzenia biznesu. Coaching jako podejście rozwojowe oraz styl przywództwa wydawał mi się idealny do pracy z inteligentnymi i doświadczonymi profesjonalistami.

Fundamenty moich umiejętności coachingowych miałem okazję budować pod okiem Rafała Nykiela w ramach społeczności ICC. Pamiętam, że droga do mojego certyfikatu była usłana licznymi wglądami podczas zdobywania tak podstawowych umiejętności jak aktywne słuchanie, nazywane czasem „nieprzerywaniem innym i powstrzymywaniem się od dawania rad”. Była to podróż pełna transformujących momentów.

Szukając różnych rozwiązań, początkowo dla własnych przedsięwzięć, rozwijałem się także pod okiem Briana Robertsona, twórcy Holakracji. Na ścieżce certyfikacyjnej facylitatora Holakracji poznawałem różne narzędzia organizowania spotkań oraz pracy. Metody te miały na celu umożliwienie zwiększenia autonomii uczestników organizacji przy jednoczesnym zachowaniu porządku i efektywności działalności operacyjnej. Jest to podejście, które obecnie zalicza się do metod tzw. „turkusowego zarządzania” opisanego przez Frederica Laloux w książce Pracować inaczej (jeżeli interesuje Cię ten temat, możesz przeczytać o nim więcej TUTAJ). Będąc pod dużym wrażeniem poznanych metod i jednocześnie mając już swój bagaż doświadczeń w biznesie, nie mogłem się wyzbyć pytań związanych z tym, skąd wziąć energię i motywację do wykonania tak dużego „przeskoku mentalnego”, jakim jest przejście do samoorganizacji. Czy każda firma może to zrobić? A przede wszystkim: czy powinna i jeżeli tak, to czemu?

Moje rozważania zaprowadziły mnie do True Purpose Institute, który zajmuje się tematyką głębszego sensu życia ludzi oraz organizacji. Tym, jak ten sens odkryć, jak wchodzić z nim w kontakt i korzystać z entuzjazmu i determinacji płynących z tego połączenia oraz wyrażać je w świecie zewnętrznym. Może się to przejawiać w postaci chociażby jakości podejmowanych decyzji oraz rodzaju prowadzonych projektów. Nieprzypadkowo TPI zostało powołane do życia przez Tima Kelly’ego, którzy także zasiada w radzie Holacracy, razem z Davidem Allenem, twórcą metody Getting Things Done® (GTD). Nieprzypadkowo, gdyż jednym z filarów autonomii jest silne poczucie sensu, które kierunkuje nasze aktywności, będąc życiowym kompasem, i dostarcza energii do działania w momentach trudnych. W ramach rozwoju swojej ścieżki coachingowej miałem okazję pracować i szkolić się także w metodach True Purpose Process pod okiem Chris Taylor, stając się pierwszym coachem True Purpose w Polsce.

Zrozumiałem, że aby móc iść w kierunku bardziej autonomicznej organizacji pracy, trzeba spełnić kilka warunków. Oprócz odpowiednich systemów i procedur oraz głębokiego poczucia sensu konieczna jest także osobista autonomia i wysoki poziom dojrzałości. Jest to niezbędne, aby móc poradzić sobie z dużą wolnością związaną z samozarządzaniem. Wolnością, a co za tym idzie – niepewnością. Dlatego też postanowiłem zagłębić się w teorię Analizy Transakcyjnej wg Erica Berne’a. Podczas szkoleń w drodze do certyfikatu 101 oraz w czasie półrocznej akademii analizy transakcyjnej trenerzy z Grupy Spotkanie przekazywali nam informacje na temat tego, czym jest psychologiczna autonomia. Dowiadywaliśmy się, że autonomia to świadomość siebie, swoich emocji i potrzeb, ale także spontaniczność, czyli wewnętrzne przyzwolenie na wyrażane siebie, przy jednoczesnym braniu odpowiedzialności za swoje zachowanie. Ostatecznie jest także zdolnością i gotowością do wchodzenia w kontakt z drugim człowiekiem w szczery i otwarty sposób. Jednocześnie zwiększała się nasza świadomość różnych wyzwań stojących na drodze do autonomii.
Praca wewnętrzna powinna zająć bardzo istotne miejsce obok jasnych i elastycznych struktur organizacyjnych i głębokiego poczucia sensu. Pełni ona istotną rolę w narzędziowniku potrzebnym do rozwijania siebie i innych w kierunku budowy lepszych organizacji. Lepszych, to znaczy: bardziej wytrzymałych na zmiany i będących doskonalszymi miejscami pracy. Umożliwia także budowanie organizacji w tempie dopasowanym do tego, na co stać zarówno firmę, jak i pracujących w niej ludzi.

Elementami niezbędnymi, aby móc zacząć wytyczać kierunek w taki uważny sposób, są: wartości i kultura. Tym, co umożliwiło mi praktyczny wgląd w wartości i kulturę organizacji, była soczewka Spiral Dynamics wg Clare’a Gravesa, Dona Becka i Chrisa Cowana oraz zbudowane na bazie ich pracy narzędzia badawcze ValueMatch.

Zrozumiałem, że aby móc iść w kierunku bardziej autonomicznej organizacji pracy, trzeba spełnić kilka warunków. Oprócz odpowiednich systemów i procedur oraz głębokiego poczucia sensu konieczna jest także osobista autonomia i wysoki poziom dojrzałości. Jest to niezbędne, aby móc poradzić sobie z dużą wolnością związaną z samozarządzaniem. Wolnością, a co za tym idzie – niepewnością. Dlatego też postanowiłem zagłębić się w teorię Analizy Transakcyjnej wg Erica Berne’a. Podczas szkoleń w drodze do certyfikatu 101 oraz w czasie półrocznej akademii analizy transakcyjnej trenerzy z Grupy Spotkanie przekazywali nam informacje na temat tego, czym jest psychologiczna autonomia. Dowiadywaliśmy się, że autonomia to świadomość siebie, swoich emocji i potrzeb, ale także spontaniczność, czyli wewnętrzne przyzwolenie na wyrażane siebie, przy jednoczesnym braniu odpowiedzialności za swoje zachowanie. Ostatecznie jest także zdolnością i gotowością do wchodzenia w kontakt z drugim człowiekiem w szczery i otwarty sposób. Jednocześnie zwiększała się nasza świadomość różnych wyzwań stojących na drodze do autonomii.

Na mojej stronie możesz zgłębić informacje na temat Spiral Dynamics, badań ValueMatch oraz samego ValueMatch. Ja sam miałem okazję zdobyć tę wiedzę w trakcie autoryzowanej przez Dona Becka certyfikacji Spiral Dynamics na poziomie pierwszym oraz drugim oraz certyfikacji Praktyka ValueMatch, gdzie nauczyłem się korzystać z zaawansowanych narzędzi.

Obecnie jako Prezes VOLTA PROPERTY Sp. z o.o. jestem autoryzowanym partnerem ValueMatch na Polskę. Dzięki temu mogę i potrafię efektywnie dzielić się z Tobą tymi rozwiązaniami, które sam wypraktykowałem i których używam w moich własnych przedsięwzięciach. Mam szczerą nadzieję, że ta wiedza oraz podejście wniosą pozytywny wkład do dobrostanu i dobrobytu naszych zespołów.

Jestem człowiekiem rozwijającym się i pracującym wewnętrznie

„Nauczyciela od ucznia odróżnia świadomość tego, w którym aspekcie jest on gotowy, aby dać coś od siebie, a w którym jeszcze sam potrzebuje otrzymywać”.

 – Thomas Huebl

Moi nauczyciele zawsze mówili, że można wesprzeć innych na tyle, na ile samemu jest się rozwiniętym. Można dać tyle, na ile samemu już się ma. Dlatego też jako człowiek nie ustaję w moim osobistym rozwoju, który jest rozwojem ciała, serca i umysłu. Szczerym i dotykającym głębi tego, kim jestem, oraz moich ograniczeń. Robię to dla siebie, dla moich bliskich, ale także dla innych – bo wiem, że im więcej w sobie mam, tym więcej mogę innym zaoferować.

Moją podstawową praktyką jest medytacja. Swoją przygodę z nią rozpocząłem około roku 2011, kiedy podróżowałem po Tybecie i Nepalu. W tamtym czasie bardzo zainteresowałem się moim wnętrzem. Wynikało to z ciekawości, ale także z potrzeby, gdyż było we mnie wtedy wiele złości, smutku oraz zagubienia.

Był to okres poszukiwań, podczas którego stykałem się z nowymi metodami pracy wewnętrznej, jak terapia indywidualna oraz grupy wsparcia. Wszystkie te doświadczenia miały duże znaczenie dla mojego życia – podniosły jego jakość na wielu płaszczyznach. Zwiększyłem świadomość moich emocji. Poprawiłem jakość relacji z bliskim. Uzyskałem większą jasność co do tego, gdzie się kończy rzeczywistość, a gdzie zaczynają moje wyobrażenia i fantazje na jej temat. Dopiero od tego punktu większej jasności i dojrzałości mogłem rozpocząć bardziej systematyczny rozwój w obszarze duchowym.

Wierzę w to, że jestem istotą duchową. Wierzę w to, że każdy z nas ma wartościowy dar do przekazania światu. Wierzę, że przekazywanie tego daru może być działaniem głęboko etycznym, które może wnosić wkład w nasze otoczenie. Motywacja do czynienia dobra, jakkolwiek czasem przykryta przez nawyki, ograniczenia i lęki, płynie ze świadomości i połączenia z czymś większym ode mnie i mojego doczesnego życia. Owo połączenie jest czymś, czego mogę doświadczać w medytacji, w pracy i w relacji z innymi.

Moje działanie albo oddala mnie od etyki, albo mnie do niej przybliża. Jest to dla mnie kompas w relacji z życiem. Relacji, którą mam okazję rozwijać poprzez naukę z Thomasem Hueblem, założycielem Academy of Inner Science oraz współczesnym nauczycielem duchowym, który zajmuje się tematami mistycyzmu i tego, jak praktyki duchowe mogą wspierać nas w rozwoju etycznym, a także na drodze do uzdrowienia kultury poprzez pracę z osobistą i kolektywną traumą. Jest to temat, który bardzo silnie wpływa nie tylko na kulturę społeczną, ale także na kulturę organizacyjną, jej otwartość, a co za tym idzie – zdolność do zmian i adaptacji. Thomas współpracuje z wieloma naukowcami i terapeutami, m.in. z prof. Williamem Urym (autor Dochodząc do TAK, Harvard Negotiation Project), prof. Otto Scharmerem (twórca Theory U, MIT Managemenet School), dr. Peterem Levine’em (twórca Somatic Experiencing®) i wieloma innymi. Miałem okazję odbyć pod jego okiem dwuletni Timeless Wisdom Training 5 z zakresu m.in. medytacji, modlitwy i innych technik uwalniania emocji oraz kontemplacji.

Z Thomasem Huebl’em

Jestem po prostu człowiekiem

Ostatecznie jestem człowiekiem, który ceni sobie rodzinę, kontakt z przyrodą i zacisze własnego domu. Mam przywilej być mężem Anny Olesiewicz, która jest psychoterapeutką i której pracę możecie poznać TUTAJ. Razem mieszkamy, pracujemy i podróżujemy. Anna ma liczne rodzeństwo, co jest dla mnie źródłem radości, bo sam chciałem i nadal chcę mieć dużą rodzinę. Oprócz okazjonalnych spotkań nasze życie rodzinne płynie zgodnie z pulsującym rytmem świąt i tradycyjnych okazji do wspólnych spotkań.

Czasem lubię fotografować. Często – robić portrety mojej żonie lub zdjęcia przyrodzie na dłuższych i krótszych wyprawach. Jednym z moich ulubionych miejsc na ziemi są Bieszczady.