Ten artykuł jest kolejnym z serii „Duchowość dla programistów”. Artykułu są pisane tak, aby można je było czytać samodzielnie jednakże zalecam lekturę wpisów po kolei:

Ok. Wiemy już, że jakość naszego myślenia wpływa na nasze poczucie sensu a to na nasze poczucie szczęścia. Jak o to zadbać?

Zaczynając od początku. Myślenie to obróbka posiadanych informacji czyli do myślenia potrzebne są dane. Oznacza to, że przed myśleniem jest faza obserwacji i zbieranie danych. Im lepszy kontakt z rzeczywistością tym lepszej jakości możemy zebrać dane. Co za tym idzie budujemy nasz sens na solidniejszym fundamencie.

Kontakt z rzeczywistością? Co to znaczy?

Potraktujmy mózg jako komputer a sposób myślenia jako algorytm. Nie jesteśmy w stanie mieć realistycznego i przydatnego myślenia bez dobrych danych.  Jest to zgodnie ze starą informatyczną zasadą „shit in -> shit out”. Mówi ona o tym, że wynik działania algorytmu może być tak dobry jak dane, które zostały podane na wejściu.

Kontakt z rzeczywistością to podstawowy zasób do kluczowego etap naszego procesu działania czyli etap zbierania danych.  Jeżeli będziemy budowali nasze poczucie sensu w oparciu o wadliwe wnioski i obserwacje to nasze szczęście będzie mało optymalne i raczej nie wytrzyma stress testów codzienności.

Ok, doceniam metaforę ale jaki to ma wpływ na moją rzeczywistość?

Przyjmijmy następujący uproszczony model procesu działania:

[RZECZYWISTOŚĆ] -> obserwacja -> wnioskowanie -> decyzja -> wdrożenie oraz interakcja z otoczeniem -> konsekwencje wdrożenia oraz interakcji z otoczeniem -> [RZECZYWISTOŚĆ]

Twój końcowy rezultat jest bardzo mocno zależny od jakości wszystkich pośrednich etapów. Jakoś Twoich obserwacji oraz posiadania przez Ciebie wiedza będzie wpływać na jakość wniosków, do których dojdziesz. Na bazie wniosków oraz posiadanych zasobów będziesz podejmował swoje decyzje. Poziom Twoich umiejętności interpersonalnych będzie determinował jak będziesz wchodził interakcje z otoczeniem a poziom Twoich umiejętności organizacyjnych/merytorycznych będzie wpływał na to jak się zabierzesz za urzeczywistnianie swojej decyzji. Następnie to wszystko wyda jakiś owoc, który będziesz mógł za jakiś czas obserwować w Twojej rzeczywistości czyli iteracja się skończy i nastąpi sprzężenie zwrotne.

Trochę ogólne… co z tego wynika?

Ważny jest z tego jest jeden wniosek. Nie zawsze masz wpływ na poziom zasobów jaki obecnie posiadasz ale nawet praca z percepcją rzeczywistości oraz sposobem jej interpretowania może znaczne zmienić otaczającą Cię rzeczywistość materialną. Jest to działanie bez-kosztowe a jego wynikiem jest podniesienia jakości danych wejściowych, a co za tym idzie jakościowych zmian na dalszych etapach procesu działania.

W takim co mogę zrobić aby zadbać o jakoś tych „danych wejściowych”?

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nasze postrzeganie rzeczywistości jest zazwyczaj mocno zaburzone przez nasze poglądy i emocjonalne oceny zdarzeń.

No przecież ciężko nie mieć żadnych poglądów i emocji…

Tak, ale różni ludzie są na różnym poziomie świadomości swoich własnych założeń i ograniczeń. One często płyną z naszych emocji, świadomych lub nieświadomych. To z kolei jest determinowane przez poziom relacji z własnymi emocjami. Różni ludzie są na różnych etapie świadomości siebie w tym względzie a co za tym idzie inaczej potrafią sobie radzić z pojawiającymi się w życiu sytuacjami. Analizowanie życiorysów znanych ludzi może być bardzo wzbogacające ale wszystko to co niewidoczne także wpływa na ich wyniki.

Poziom relacji z własnymi emocjami?

Tak. Jeżeli masz dobre relacje z własnymi emocjami to jesteś w stanie je dostrzec, nazwać i zrozumieć po co się pojawiły. Jednym słowem potrafisz zrobić z  nich „sens” i użyć ich do wzbogacenia swojego procesu wnioskowania i decyzji. W przypadku kiedy masz kiepskie relacje z emocjami to możesz ich w ogóle nie zauważać i wtedy zazwyczaj wpływają one nieświadomie na Twoje decyzje. Z takich decyzji możesz być mocno nie zadowolony w przyszłości. Możesz też złościć się na to, że masz jakieś emocje i wolałbyś ich nie mieć. Te i inne rzeczy z grubsza określają jaką masz relację z własnymi emocjami.

I co z tego wynika dla mnie?

To, że niezależnie od tego ile masz wiedzy, fakultetów i sprawny intelekt to jeżeli będziesz zaniedbany emocjonalnie Twoja jakość życia nie będzie ulegała takiej zmianie jakiej byś oczekiwał. Dopiero połączenie rozwoju intelektualnego i emocjonalnego będzie w stanie dać Ci trwalsze poczucie szczęścia ponieważ zadbasz o rożne etapy przetwarzania informacji.

Zadbany emocjonalnie? Co to znaczy?

To znaczy, że jesteś ze sobą „emocjonalnie na bieżąco” czyli w miarę płynnie rozwiązujesz swoje emocje. Są bardzo istotnym elementem Twojego całego systemu tudzież organizmu i w momencie kiedy są one „nieogarniane” nie jesteś w stanie w pełni wykorzystać swoich trzech mózgów.

Rozwiązywanie emocji? Trzy mózgi? robi się egoztycznie…

Ok. Po kolei. Masz trzy mózgi, które odzwierciedlają przebieg ewolucji na ziemi. Pierwszy to mózg gadzi inaczej zwany trzewnym. On pozwalał jaszczurce bezmyślnie odtwarzać wyuczone schematy np. pozyskiwania pokarmu do momentu kiedy przestaną działać i trzeba będzie się adaptować. Drugi mózg wykształcił się u ssaków i jest to mózg czujący zwany układem limbicznym. On jest odpowiedzialny za przetwarzanie emocji i energii emocjonalnej jak popędy. Jest on w dużej mierze związany z kwestiami motywacji. Najnowszym nabytkiem jest mózg neo-ssaka, czyli mózg myślący zwany korą nową. To w nim formułujemy myśli i to jego potocznie uważamy za „mózg”. To na nim głównie się opierasz w pracy analitycznej.

Ok to kwestie trzech mózgów mamy za sobą a jak się te mózgi mają do emocji?

Tak, że w sytuacji kiedy masz dużo nierozwiązanych emocji to Twój układ limbiczny jest mocno pobudzony. Trójdzielny mózg w celu ochrony kory nowej dosłownie „odcina” ją od układu limbicznego, tak aby nie została przeładowana informacjami. Czyli kiedy jesteś w silnych emocjach dosłownie ustaje myślenie jako mechanizm obronny aby Ci się „nie usmażył mózg”.

W takim razie co to jest rozwiązywanie emocji?

Na chwilę obecną dla uproszczenia uznajmy, że jest to sytuacja kiedy przychodzi do Ciebie jakaś emocja, a Ty jej nie podejmujesz jako sygnału do tego, aby zbadać głębiej o co chodzi a potem zrobić z tym coś konstruktywnego. To jest kwestia odpowiedzialności wobec siebie, o której rozmawialiśmy już w naszej pierwszej rozmowie.

Najczęstszym problemem jest to, że takie emocje albo nie są w ogóle zauważane albo są bagatelizowane jako nieistotne lub wypierane jako nieprzyjemne.

Ale jak to się ma do postrzegania rzeczywistości?

Ma się tak, że im więcej jest w Tobie skumulowanych emocji tym zauważasz mniej rzeczy, a te które zauważasz możesz filtrować przez własne nieświadome emocje. Następuje emocjonalne zabarwienie faktów i tak „zanieczyszczone” trafiają do dalszej części procesu.

To znaczy, że powinienem na wszystko patrzeć beznamiętnie jak robot?

Absolutnie nie. Rzeczy mogą i będą budziły w Tobie emocje. Najważniejsze jest, aby mieć tego świadomość i żeby równolegle móc obserwować zarówno rzeczywistość zewnętrzną i wewnętrzną. Czyli z jednej strony patrzeć na fakty tego co się dzieje w świecie obiektywnym i z drugiej strony obserwować jak te fakty wpływają na Twój subiektywny stan emocjonalny.

Często jest tak, że rzeczy dzieją się tak szybko, że nie mamy wystarczająco dużo uwagi aby to wszystko zaobserwować. Jednocześnie świadomość tych zdarzeń jest bardzo istotna. Z jednej strony lepiej rozumiesz co się dzieje w okół Ciebie bo masz nazwane to co widzisz. Z drugiej strony lepiej rozumiesz co się dzieje z Tobą i możesz zareagować bardziej adekwatnie do sytuacji. Dodatkowo poprzez świadomość i nazywanie emocji i swoich stanów rozładowujesz pobudzony układ limbiczny i masz lepszy dostęp do kory nowej. To może dać Ci szansę na wyprodukowanie lepszej jakości pomysłu na rozwiązanie danej sytuacji.

Wow…

Szok i niedowierzanie.

No to w takim razie jak lepiej poznać swoją rzeczywistość emocjonalną?

Jak ktoś do tej pory nie pracował z emocjami to może warto pójść sobie na kilka sesji do jakiegoś dobrego terapeuty aby opowiedział trochę i wyjaśnił ten proces. Można też samemu poczytać na ten temat. Jednakże nic nie zastąpi samo-obserwacji i samo-wiedzy. Trzeba bacznie siebie obserwować, wprowadzić w to nawyk i najzwyczajniej zwracać uwagę na własne emocje. Trochę jak w procesie badawczym. Najpierw zbierasz obserwacje a dopiero potem przychodzi zrozumienie kiedy jesteś je w stanie złożyć w jakąś większą teorię na temat działania siebie i swoich emocji.

A jak można nauczyć się takiej samo obserwacji, aby starczało uwagi zarówno na rzeczywistość wewnętrzną i zewnętrzną?

Dla mnie podstawowym narzędziem poznawania siebie i poszerzania obszaru uwagi jest medytacja. Podczas niej wytwarzam nawyki i schematy, które pozwalają mi obserwować siebie oraz swoje emocje. Później mając już wyrobioną pewną podstawę łatwiej jest zachować uważność na nie w trakcie dnia i operowaniu w rzeczywistości zewnętrznej. W trakcie takie dnia wiele się potrafi wydarzyć i będziemy tracili tę uważność wielokrotnie no ale nie należy się zniechęcać bo praktyka czyni mistrza. To raczej maraton a nie sprint.

W takim razie ja w ogóle zacząć?

Na sieci jest wiele materiałów. Można poszukać i poczytać. Jest nawet aplikacja Headspace dla osób lubiących technologie. Jednocześnie z praktyki wiem, że warto robić to z jakimś nauczycielem, którego można o coś zapytać w chwili niepewności. Toteż dla lubiących mocne wrażenia polecam 10 dniowe odosobnienia medytacyjne w tradycji Vipassana, które opisywałem we wpisie Medytacja w świecie biznesu: przykład CD Projekt RED i Vipassana. Dla osób, które nie chcą wyjeżdżać i mieszkają w Warszawie sam prowadzę spotkania Medytacji dla biznesu. Jeżeli jesteś zainteresowany przyjściem, na któreś ze spotkań otwartych to zapraszam do tego dopisywać się do grupy na FB gdzie publikuje najbardziej aktualną datę kolejnego spotkania.

Odpowiedz