Swego czasu mój znajomy programista spytał się mnie, o co w ogóle chodzi z tą całą „rozwojówką” i o co jest tyle hałasu z rozwojem „duchowym”. Odbyliśmy szereg bardzo ciekawych rozmów, których efektem jest cykl artykułów „Duchowość dla programistów”. Z przyjemnością oddaję pierwszy tekst w Twoje ręce.

Po co w ogóle zajmować się „rozwojem duchowym” i rozwojem wewnętrznym?

Wiele tradycji sugeruje, że trwałe szczęście i spełnienie można znaleźć poprzez kontakt z bogiem oraz rozwój duchowy, cokolwiek by to oznaczało. Jeszcze inni twierdzą, że szczęście i spełnienie można uzyskać poprzez bycie zdrowym, pięknym i bogatym. Czyli ogólnie chodzi o szczęście, które trwa dłużej niż strzał dopaminy po zakupie nowego auta.

To jak to jest z tym spełnieniem i szczęściem?

W sytuacji, kiedy już jest się szczęśliwym, serdecznym dla otoczenia oraz spełnionym materialnie i nie ma się „potrzeb duchowych”, no to właściwie nie ma problemu i po co wchodzić w jakiś dziwny temat. Ewidentnie potrafisz zadbać o wszystkie swoje potrzeby.

Natomiast w sytuacji, kiedy masz całkiem dużo, a nadal jesteś nieszczęśliwy, wredny i „Ci się nie układa”,  to ewidentnie jakieś Twoje potrzeby nie są spełniane. Jeżeli zarabiasz dobrze, nad Twoją głową nie wisi kredyt we franku, masz możliwości rozwoju i stać Cię na wakacje, a Ty nadal masz poczucie, że czegoś Ci brakuje, to możliwe, że nie dbasz należycie o swoje potrzeby duchowe, tudzież potrzeby wyższego rzędu.

Fajnie, to czym są te „potrzeby duchowe”?

Na potrzeby tej rozmowy uznajmy, że potrzeby duchowe to szumna nazwa na potrzeby wyższego rzędu, które aktywują się po osiągnięciu pewnego poziomu rozwoju emocjonalnego , materialnego oraz intelektualnego.

A konkretnej?

Przywołamy nieśmiertelnego Maslowa i jego piramidę. Są potrzeby bazowe i potrzeby wyższe. W teorii, im więcej potrzeb bazowych się zaspokoi tym silniej będą się aktywowały potrzeby wyższych rzędów. W praktyce jest wiele odstępstw od tej reguły, np. syndrom głodującego artysty, ale co do zasady zdaje się to być rozsądne założenie.

Powyżej znajduje się rysunek ośmiostopniowej hierarchię potrzeb Maslowa, która jest rozszerzeniem tej bardziej znanej pięciostopniowej.

źródło: Maslow, A. H. (1971). The farther reaches of human nature. New York: Viking.

Najistotniejsze jest, aby nie „przegapić” momentu aktywacji tych potrzeb. W przeciwnym wypadku będziemy czuli, że „coś jest nie tak” nadal robiąc to samo kiedy sytuacja wymaga zmiany strategii działania.

To po czym mogę poznać, że aktywowały się we mnie potrzeby wyższego rzędu?

Aktywacja potrzeb wyższego rzędu może objawiać się poprzez np. zwiększoną potrzebę sensu i celu w życiu oraz szukania wyższego stopnia satysfakcji z niego.

No dobra, a co jeżeli mam bardzo pełne celu życie i nadal czuje brak satysfakcji?

Często jest tak, że cel i sens w życiu wyznacza np. ukończenie projektu, kredyt albo „dopięcie czegoś”. Są to doskonałe cele, bo dobrze motywują, zwłaszcza do realizacji potrzeb niższego rzędu. Ale często nie odpowiadają na potrzeby wyższego. Niezależnie do tego, jak bardzo zajęci jesteśmy, nadal może pojawiać się poczucie braku satysfakcji i pustki związane z zaniedbywaniem potrzeb wyższego rzędu.

W takim razie po czym mogę poznać, że moje potrzeby wyższego rzędu nie są realizowane?

Brak satysfakcji, poczucie izolacji z otoczeniem, poczucie, że się „nie zdąży”, i ogólna frustracja. Ludzie nawet mogą popadać w depresje, pomimo tego, że według zewnętrznych standardów w ich życiu `’wszystko jest ok”. Ogólnie będzie to raczej paleta nieprzyjemnych doznań i sygnałów, które będą chciały zwrócić na siebie Twoją uwagę.

A czemu sygnały nt. zaniedbania tych potrzeb są takie nieprzyjemne?

Zazwyczaj ludzie działają tak, że zaczynają się za coś zabierać dopiero kiedy ich coś boli. I ma to duży sens. Boli ząb, to idziemy do lekarza. Boli noga, to nie będę grał w piłkę. Są to bardzo pożytecznie sygnały, tylko trzeba je dobrze skategoryzować i obsłużyć.

W jaki sposób najlepiej reagować na te odczucia?

Najlepiej jest zwrócić na siebie więcej uwagi i „nauczyć się siebie” a dokładniej nauczyć się odpowiedzialności względem siebie. Często pierwsze reakcje są wręcz odwrotne. Chcemy te odczucia zepchnąć, zignorować bo są niewygodne. Radzimy sobie wtedy poprzez spotkania ze znajomymi, zakupy czy alkohol. Wszystko to jest super pod warunkiem, że nie służy do chronicznego ignorowania sygnałów, że „coś jest nie tak”.

Co ma wspólnego odpowiedzialność względem siebie z potrzebami wyższego rzędu?

W popularnym języku zachodnim nazywa się to „responsibility”, co stanowi zlepek dwóch słów: „response” oraz „able”. Czyli odpowiedź oraz zdolność. Jednym słowem odpowiedzialność jest umiejętnością odpowiedzenia na jakieś zdarzenie lub sygnał.

Przykładowe zdarzenie

  • „Mam doła, nic mi się nie chce już do tygodni”

Przykładowe możliwości odpowiedzi

  • A. zjem czekoladę i nie pójdę dziś do pracy
  • B. zaangażuję się w kolejny projekt, który tym razem na pewno się uda
  • C. pogadam z przyjacielem i poszukam, o co może chodzić
  • D. zastanowię się, w jakich sytuacjach czuje się lepiej, a w których gorzej i zobaczę, czy może układa się w to jakiś wzorzec, z którego mogę coś wywnioskować

Jakość odpowiedzi będzie wpływała na to, jakie urodzi ona owoce oraz czy nasza relacja z samym sobą  się polepszy.

Relacja z samym sobą?

Tak. Umiejętnością odpowiedzi na sygnały od samego siebie.  Praktycznym wymiarem relacji z samym sobą jest nauczenie się, co poszczególne myśli lub emocje dla Ciebie oznaczają i co dalej z nimi robić.

W jaki sposób buduje się relację z samym sobą?

Początkowo trzeba zainwestować sobie trochę czasu w siebie i zacząć częściej patrzeć na siebie z pozycji obserwatora.   Z obserwacji uczymy się lepiej naszych organizmów i tego, jak wchodzą w interakcje z otoczeniem w różnych kontekstach życia. Później, kiedy zbierzemy odpowiednio dużo obserwacji na nasz własny temat, będziemy mogli zbudować wyobrażenie o nas samych bazujące na faktycznym zachowaniu a nie tylko na odczuciu lub życzeniowym myśleniu.

Co nam to da lepsze poznanie siebie?

Metodą prób i błędów, poprzez bezpośrednie doświadczenie poznajemy siebie: kim jesteśmy, co  i w jaki sposób na nas działa. Im więcej czasu poświęcimy na poznanie siebie, tym lepszą relację z samymi sobą sobie zbudujemy, a co za tym idzie: lepszą jakość życia.

Jak się ma relacja z samym sobą do rozwoju duchowego i realizacji potrzeb wyższego rzędu?

Aby móc zacząć realizować potrzeby wyższego rzędu trzeba je najpierw poznać. W tym przypadku trzeba poznać samego siebie. Poznawanie samego siebie jest systematyczną pracą wewnętrzną. Wzięcie odpowiedzialności za siebie oraz swoje potrzeby i ich realizacje. Poetycko proces ten można nazwać „badaniem potrzeb duszy”.

Dlaczego miałbym poznawać samego siebie skoro znam się od lat?

Poznawanie siebie działa tak samo, jak poznawanie drugiej osoby. Aby mieć z kimś dobrą relację, to trzeba z nim najpierw poprzebywać, dowiedzieć się, kim ten człowiek jest. Ale to nie jest wystarczające. Później trzeba się z nim „łapać”, czyli  aktualizować. Często ulegamy rutynie. Jak często uczysz się czegoś nowego np. o osobie, z którą mieszkasz? W stosunku do siebie sami często jesteśmy jeszcze mniej ciekawi niż w stosunku do innych.

Co to dla mnie oznacza w praktyce, że „jestem mało ciekaw siebie”?

Oznacza to, że zazwyczaj nie poświęcamy sobie uwagi i często działamy na schematach poznawczych, które wyrobiliśmy sobie np. w wieku 15 lat. Teraz mamy 30 i nadal oczekujemy, aby to co sprawiało nam to taką samą radość wtedy działało także teraz. Niestety raczej nie będzie to możliwe i powstaje rozdźwięk pomiędzy naszymi ewoluującymi potrzebami, własną świadomością tych potrzeb oraz nawykowym sposobem ich zaspokajania. Ten rozdźwięk jest źródłem wcześniej wspomnianego dyskomfortu, który zwraca uwagę na swoje siebie Twoja uwagę. Jakieś potrzeby nie są spełniane.

To co można zrobić, aby było lepiej?

Próbować spełniać te potrzeby. Samo poznawanie siebie jest już realizacją potrzeby wyższego rzędu. Jak spojrzymy na hierarchię potrzeb to zobaczymy, że wersji w angielskiej jest tam „Self-Actulizaction” pisane z myślnikiem, czyli chodzi o aktualizację samego siebie, tudzież aktualizowanie się z samym sobą. Po polsku jest tam samorealizacja, która zbyt często mylona jest z realizacją swoich marzeń czy planów: kończeniem studiów, kupowaniem mieszkań, a później większych mieszkań, etc.

źródło: Maslow, A. H. (1971). The farther reaches of human nature. New York: Viking.


źródło: Maslow, A. H. (1971). The farther reaches of human nature. New York: Viking.

Powyżej zestawienie rozszerzonej hierarchii potrzeb po angielsku oraz po polsku.

Czyli polscy tłumacze wmówili mi, że jak będę miał firmę i doktorat to będę szczęśliwy?

Z lekkim przymrużeniem oka – tak. Tymczasem samorealizacja oznacza samoaktualizację: zbudowanie jakościowej relacji z samym sobą opartej na tym kim jesteś obecnie i Twoich aktualnych potrzebach a nie na schemacie z przeszłości, który „do tej pory działał”.

To jak się ze sobą aktualizować?

Trzeba umieć poświęcić sobie uwagę, która jest nakierowana na poznanie a nie na „załatwienie czegoś” intelektualnie. Czyli na początku to obserwacja. Przykładowo kiedy bawisz się z psem czy dzieckiem ono nie potrzebuje słów tylko uwagi. Jesteś z nim obecny, obserwujesz. Dajesz mu tę uwagę i poznajesz je lepiej. Ono czuje się obserwowane i buduje się między Wami relacja. Poznajesz tę drugą osobę i wiesz jak się z nią obchodzić. A im lepiej to umiesz, tym później łatwiej się tę relację rozwija. To obszerniejszy temat chętnie rozwinę później.

Ok, to podsumowując: czym zajmuje się rozwój duchowy/wewnętrzny?

Rozwój wewnętrzny zajmuje się:

  • uświadomieniem istnienia potrzeb zarówno wyższego jak i niższego rzędu
  • rozwojem umiejętności zaspokajania tych potrzeb
  • uświadomieniem, że trzeba się siebie nauczyć, aby móc pożytecznie interpretować własne odczucia i emocje
  • rozwojem relacji ze sobą, aby udrożnić kanał komunikacji, aby zrozumieć, jakie komunikaty sami sobie przekazujemy
  • rozwojem umiejętności odpowiadania na nie, aby wykorzystać tę komunikację z pożytkiem dla nas samych i otoczenia

Czytaj dalej: Duchowość dla programistów cz. II – co daje szczęście?

Odpowiedz